Podglądam przez kolorowe szkło otulona delikatnością jedwabiu.
„Kap, kap” deszcz wygrywa rytmiczne dźwięki na dachu, zapisując nuty w płynących po szybach zawijasach. Ech przyszła jesień, depresyjna, ponura …brak światła przywodzi kłęby ponurości. Znów czas, który wbija mnie w bezruch a każde przesunięcie wymaga gigantycznego wysiłku. I tak łaskawie tego roku aura obchodziła się z moją rozchwianą duszą. Długo świeciła słońcem, bawiła kolorami liści i zapachem wiatru. W naszym kraju podobno zaledwie kilka dni w roku nie zasłaniają chmury.
Tym bardziej potrzeba mi kolorów kalejdoskopu. Zaglądam więc w wielobarwne szkła Flamingo i przypomina mi się dziecięca opowieść o pszczółce Bebe, która zamiast zbierać pyłek kwiatowy znosiła farby by w ulu namalować gałązkę magnoli w rozkwicie i kruche maki na kwitnącej łące. Spoglądam przez połyskujące słońce w koronie zakochanego drzewa i wczuwam się marzeniem w przywodzące na myśl Afrykę hebanowe dzbany. Ech ile dałabym dziś za grzejące promieniem słoneczko.
Ogień kominka trzaska wesoło. Cieszą mnie jego skrzące opowieści ale brakuje kolorów łąk, słonecznych barw krajobrazu.
Myślę często, że dlatego Bóg niektórym dał zdolność zatrzymania czasu w obrazach by inni ze skłonnościami do nostalgii, mogli nacieszyć się zaklętym w nich wspomnieniem lata.
Ech! Rozmarzyłam się znowu a przecież malowanie na szkle i jedwabiu to warsztat! Najpierw kontur potem wypełnienie. Farba rozlewa się po tafli śliskiego szkła lub wsiąka w strukturę materiału z nieprzewidywalną intensywnością.
“…krwista czerwień, cytrynowa, soczysta zieleń, metaliczne dostojne odcienie złota, miedzi, srebra…cała feeria barw, która rozlewając się po szklanej tafli tworzy za każdym razem nową opowieść…jedna barwa przenika drugą a pomiędzy tworzy się wzór wspólny….albo złota kropka upada na świeżo nałożoną warstwę czerwieni i próbuje zająć całą karminową przestrzeń. Dziś gdy tworze kolejne wizje, mnożące się w mojej głowie wiem, że końcowy efekt w gruncie rzeczy jest nieprzewidywalny. Specyfika farb i podłoża powoduje, że czasem trudno w pełni zapanować…Być może, to, stanowi o wyjątkowości…” – mówi Flamingo.
“Namalować krajobraz możesz spróbować” – śmieje się ewaArt – “trochę wyobraźni, talentu, czytania tego co widzisz i przenoszenia na naciągnięty jedwab. Ty musisz ufać sobie i trochę jedwabiowi a jedwab musi ufać tobie. Najtrudniej namalować postać wyznaczyć rysy i wyrazy…. wyobraź sobie wyznaczyć rysy bez wyraźnych konturów tnących twarz paskami, tylko w zaufaniu o to, co i jak przyjmie materiał…Warsztat!”
A dla mnie…talent!
autor: kropka – in – artis
napisz do mnie : kropka@inartis.pl


